Get Adobe Flash player
PomocKredytowa.com.pl - kredyt bez bik - kredyt bez biku, pożyczka bez bik, pożyczka bez biku, kredyt dla firm bez bik - Part 3

Padł rekord kredytów konsumenckich:
Polacy zapożyczają się na potęgę

Jeszcze nigdy w historii nie zaciągnęliśmy tylu pożyczek gotówkowych. Od stycznia do końca czerwca banki i spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe udzieliły kredytów konsumpcyjnych o wartości 37,7 mld zł – wynika z raportu przygotowanego przez Biuro Informacji Kredytowej.

Dla porównania w I połowie ubiegłego roku do rąk klientów instytucji finansowych trafiło z tego tytułu 32,8 mld zł. Tegoroczny wynik jest też lepszy od rekordowych dotąd pod tym względem lat 2008–2009, kiedy udzielono pożyczek o wartości odpowiednio 36,8 oraz 36,5 mld zł.

Po wybuchu kryzysu finansowego rynek pożyczek załamał się, do czego przyczyniły się również rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego zaostrzające warunki udzielania kredytów gotówkowych. Trend udało się odwrócić dopiero w 2013 roku.

Wynikało to między innymi z powrotu do banków kredytów związanych ze sprzedażą ratalną towarów i usług. Przyczynić się do tego mogło również złagodzenie w połowie ubiegłego roku rekomendacji dotyczącej pożyczek konsumpcyjnych. – Przewidujemy dalszy wzrost liczby oraz wartości udzielanych kredytów w drugiej połowie bieżącego roku – deklaruje Andrzej Topiński, główny ekonomista Biura Informacji Kredytowej.

Banki i SKOK-i pożyczają coraz większe kwoty. O ile średnia wartość kredytów gotówkowych w I poł. 2008 r. sięgała 8 tys. zł, o tyle w tym roku przekroczyła 10 tys. zł. To efekt przejścia do firm niebankowych części klientów zaciągających pożyczki na najniższe kwoty.

Instytucje pożyczkowe również chwalą się bardzo dobrymi wynikami sprzedaży. – Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w pierwszym półroczu tego roku wartość udzielonych pożyczek na całym rynku pozabankowym wzrosła o 68,3 proc. – mówi Beata Szwankowska, dyrektor zarządzający Vivusa. Nastroje na rynku bardzo dobrze oceniają też zarządzający firmami zrzeszonymi w Związku Firm Pożyczkowych. W cokwartalnej ankiecie ocenili, że popyt na pożyczki konsumenckie rośnie – w I kw. 2014 roku sprzedaż w firmach udzielających pożyczek przez internet wzrosła o 119 proc. w porównaniu do tego samego okresu w zeszłym roku. – Równy wzrost rynku bankowego i firm pożyczkowych oraz fakt, że terminowość spłat utrzymuje się na stałym poziomie, pokazują, że mamy do czynienia z trwałą poprawą koniunktury – uważa Beata Szwankowska.

Informacja o dużym popycie na kredyt konsumpcyjny to także dobra wiadomość dla gospodarki. Wskazuje bowiem, że jeden z głównych motorów wzrostu – czyli konsumpcja – ma zapewnione dostawy „paliwa”. – Jest to czynnik, który na pewno wspiera wzrost PKB. O ile w kredytach inwestycyjnych i mieszkaniowych mamy wyhamowanie, o tyle wzrost akcji kredytowej w segmencie kredytów konsumpcyjnych razem z realnym wzrostem dochodów gospodarstw domowych napędza i będzie napędzał konsumpcję – mówi Rafał Benecki, główny ekonomista Banku ING.

Michał Burek, ekonomista z Raiffeisen Polbanku, dodaje, że boom na pożyczki konsumpcyjne to jeden z sygnałów świadczących o konsumpcyjnym przyspieszeniu. A wziął się on z wyraźnej poprawy sytuacji na rynku pracy. Mamy systematyczny spadek stopy bezrobocia, firmy nadal – mimo gorszych nastrojów spowodowanych kryzysem na Wschodzie – deklarują zwiększanie zatrudnienia. No i rosną płace w firmach (w czerwcu o 3,5 proc. w skali roku). A to w połączeniu z niską inflacją (0,3 proc. w czerwcu) powoduje, że siła nabywcza konsumentów rośnie. – Nic dziwnego, że nastroje wśród nich są bardzo dobre. Poczuli się pewnie i to się przekłada na większy popyt na kredyty. Gospodarstwa domowe wierzą, że będą w stanie je spłacać – tłumaczy Michał Burek.

Eksperci są zdania, że tak długo, jak z rynku pracy będą płynąć te pozytywne informacje, konsumentów nie powinna wystraszyć sytuacja na Ukrainie. Co prawda przedsiębiorcy bardzo źle przyjmują informacje o eskalacji konfliktu i jego skutkach dla wymiany handlowej, ale w nastrojach konsumenckich jeszcze tego nie widać. – Rynek pracy reaguje na takie wydarzenia z opóźnieniem. Widać co prawda, że skłonność do zatrudniania jest ostatnio nieco mniejsza, ale ta zmiana jest na tyle niewielka, że konsumenci jej jeszcze nie zauważają. Tym bardziej że działa efekt niskiej inflacji i w miarę stabilnego wzrostu płac – mówi Rafał Benecki.

Eksperci zgadzają się z tym, co mówią analitycy BIK: popyt na kredyt nie powinien spadać w najbliższych miesiącach. Jeśli sytuacja na Wschodzie będzie się zaostrzać, to w dłuższym czasie może to zaszkodzić konsumpcji. Bo gospodarstwa domowe będą wolały oszczędzać pieniądze na czarną godzinę, niż wydawać. Ale w krótkiej perspektywie kryzys ukraińsko-rosyjski raczej konsumpcji nie zaszkodzi. – Konsumenci będą widzieć pozytywne skutki, np. w postaci spadku cen żywności. Żywność stanowi dużą część koszyka wydatków – mówi Michał Burek.

– Popyt na kredyt się utrzyma, bo nie spodziewam się jakiegoś znaczącego pogorszenia na rynku pracy. Drugi czynnik to bardzo aktywna kampania marketingowa banków, które chcą sprzedać jak najwięcej kredytów. A trzeci to ciągle bardzo niskie stopy procentowe, co obniża koszt obsługi zadłużenia – dodaje Rafał Benecki. Ekspert twierdzi, że najbardziej prawdopodobny scenariusz to stabilizacja popytu na kredyt i samej konsumpcji. Spodziewa się, że w drugiej połowie roku może ona wzrosnąć o ok. 3 proc. Dla porównania w I kw. wzrost wyniósł 2,6 proc. Dane za II kw. GUS poda pod koniec sierpnia.

Koniec z naciąganiem klientów? Reklama kredytu ma tak samo mówić i o zyskach, jak i o kosztach

Komisja Nadzoru Finansowego uchwaliła właśnie Zasady Ładu Korporacyjnego dla podległych jej instytucji finansowych. Wiele z nich zmierza do podniesienia standardów relacji z klientami.

Reklamy produktów lub usług banków, firm ubezpieczeniowych, towarzystw emerytalnych czy kas spółdzielczych nie będą mogły eksponować korzyści w taki sposób, który powodowałby umniejszenie znaczenia kosztów i ryzyka.

To oznacza, że istotne dla klientów informacje, mówiące o rzeczywistym oprocentowaniu czy wszystkich kosztach związanych np. z zaciągnięciem kredytu lub pożyczki, nie powinny być umieszczane drobnym drukiem czy być recytowane przez lektora z prędkością karabinu maszynowego.

Przykładowo bank powinien zapewnić, by rozwiązania graficzne zastosowane w reklamie nie utrudniały odbiorcy zapoznania się z istotnymi informacjami, oraz dołożyć starań, aby oferowane produkty lub usługi były adekwatne do potrzeb klientów, do których są kierowane.

Wiek ma znaczenie
Komisja chce też ukrócić zjawisko pseudodoradców finansowych. Chodzi o osoby, które oferując klientom różnego rodzaju produkty, mają niewielką wiedzę merytoryczną na ich temat, a ich doradztwo ogranicza się do powtarzania formułek usłyszanych na szkoleniu.

Zgodnie z par. 36 Zasad Ładu Korporacyjnego (ZŁK) oferowanie usług lub produktów finansowych powinno być prowadzone przez odpowiednio przygotowane osoby, które zapewnią przekazywanie klientom rzetelnych informacji i będą umiały udzielić im zrozumiałych wyjaśnień.

W ZŁK znalazły się też zalecenia mające chronić najsłabszych uczestników rynku finansowego, zazwyczaj niemających pojęcia o zasadach jego funkcjonowania. Produkty czy usługi powinny być adekwatne do poziomu wiedzy, a nawet wieku klienta. Chodzi o to, by nie sprzedawać starszym ludziom konstrukcji, które ewentualne zyski przewidują w perspektywie długoterminowej.

– Poświęcenie obszernego fragmentu Zasad Ładu Korporacyjnego tematyce konsumenckiej stanowi kontynuację polityki przyjętej przez KNF. W lutym komisja zadeklarowała, że w przypadku gdy w ramach prowadzonych przez nią działań nadzorczych nabierze podejrzeń, że określona instytucja stosuje praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów, przekaże te informacje prezesowi UOKiK, który może wszcząć przeciwko niej postępowanie – mówi Bartłomiej Stępień z kancelarii Olesiński & Wspólnicy.

– Dobrze, że KNF określiła tego typu standardy, bo trudno oczekiwać od banków, które przecież są instytucjami komercyjnymi, że będą występować jako przyjazny doradca. Jeżeli same nie wprowadzają takich standardów, to nie dziwię się, że KNF chce je do tego zmusić – ocenia mec. Sławomir Jakszuk z kancelarii Wierzbowski i Partnerzy.

Sygnalista chroniony
Bartłomiej Stępień z kancelarii Olesiński & Wspólnicy zwraca uwagę na par. 6 ZŁK, w którym została poruszona kwestia ochrony sygnalistów (whistleblowers). Jeżeli dana spółka wprowadzi anonimowy sposób powiadamiania o nadużyciach, pracownikom należy zapewnić możliwość korzystania z tego narzędzia bez obawy konsekwencji ze strony kierownictwa i innych pracowników. – Zasady nie wprowadzają co prawda obowiązku stworzenia systemu anonimowych zawiadomień, ale na gruncie polskiego ustawodawstwa to nowatorski krok w kierunku nadania ram prawnych takim praktykom, na wzór niektórych innych państw o rozwiniętych rynkach finansowych – zauważa Bartłomiej Stępień.

– Począwszy od 2015 r. KNF przy ocenie rocznej będzie uwzględniała stosowanie zasad – informuje Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. W praktyce oznacza to, że będą miały one charakter wiążący dla instytucji nadzorowanych.

Rośnie rynek chwilówek.
Zagraniczne firmy pożyczają nam coraz więcej

W potencjał polskiego rynku pożyczkowego mocno wierzy niemiecki Kreditech, właściciel Kredito24.pl. Niemcy pozyskali spore finansowanie, ok. 40 mln dol. od kilku dużych funduszy inwestycyjnych. Od 25 do 30 proc. tej kwoty trafi do polskiej spółki córki.

Katarzyna Małolepszy, menedżer Kredito24.pl, tłumaczy, że część zostanie przeznaczona na kapitał pożyczkowy, a część na działania marketingowo-reklamowe.

– Celem jest pokazanie naszej oferty większej grupie konsumentów. Pieniądze pójdą m.in. na kampanię telewizyjną oraz inwestycje w zmodernizowanie systemu, dzięki któremu będziemy w stanie szybciej realizować przelewy – wyjaśnia Małolepszy.

Dzięki inwestycjom firma chce zwiększyć udział w rynku do 30 proc. (Kredito24 ocenia go dziś na ok. 22 proc.). – W segmencie pożyczek do 2000 zł plasujemy się na drugim miejscu. Docelowo chcemy być pierwsi. Liczymy, że pozyskany kapitał pozwoli nam to osiągnąć – mówi Katarzyna Małolepszy.

W naszym kraju inwestuje też Wonga.com, brytyjski potentat rynku pożyczek niebankowych. Ostatnio podwyższył kapitał polskiej spółki z 1 mln do 10 mln zł. – Oczekiwania są takie, że zbudujemy stabilny biznes na potrzeby lokalnych klientów. Mamy sporą niezależność w tym względzie – mówi Marcin Borowiecki, dyrektor zarządzający Wonga.com w Polsce. Podkreśla, że umacnianie się konkurencji mu nie przeszkadza. – Staramy się robić swoje, wsłuchiwać się w głos klientów i odpowiadać na ich potrzeby. Dokapitalizowanie konkurencji niespecjalne nas zajmuje. I tak wygra najlepszy produkt – dodaje.

Planów dofinansowania swojej polskiej spółki nie mają właściciele Vivusa.pl. Ale Beata Szwankowska, dyrektor zarządzająca firmy Vivus, też jest zdania, że dla zagranicznych inwestorów polski rynek jest perspektywiczny. – Szczególnie w kanale internetowym, możemy więc spodziewać się dodatkowych inwestycji w najbliższym czasie. Firmy, które weszły na rynek w ostatnich dwóch latach, działały dotychczas bardzo ostrożnie: budowały model ryzyka i obserwowały zachowania klientów. Teraz poczuły się już pewnie i mogą zwiększyć skalę działalności – tłumaczy.

Zagranica inwestuje w swoje spółki w Polsce mimo powszechnej opinii, że rynkowi zaszkodzą nowe przepisy antylichwiarskie, które szykuje Ministerstwo Finansów. Mają one ograniczyć pozaodsetkowe koszty kredytów i pożyczek (np. z tytułu dodatkowych opłat za rozpatrzenie wniosku czy ubezpieczenie) i koszty windykacji. To, jak twierdzą przedstawiciele firm, uderzy właśnie w segment chwilówek, gdzie dodatkowe opłaty są relatywnie wysokie.

Dlatego równolegle z dokapitalizowaniem w firmach trwają intensywne prace nad rozszerzeniem oferty również o pożyczki długoterminowe spłacane w ratach. Wprowadzają je Kredito24 (pod marką Zaimo), Vivus (Zaplo.pl) i Wonga.

– Wydłużamy okres finansowania i różnicujemy ceny pożyczek, uzależniając je od profilu klienta, czyli jego charakterystyki, jaką widać np. w danych BIK. Najlepsi klienci dostają najniższe ceny, tych z gorszą historią motywuje to do poprawy swojej sytuacji. Co do wydłużania pożyczek: oferujemy już produkt na 60 dni. To dość długo jak na segment rynku, w którym działamy. Zastanawiamy się, czy nie pójść krok dalej – przyznaje Marcin Borowiecki z Wonga.com.

Coraz bogatsza oferta pożyczek ratalnych ze strony firm chwilówkowych to wyzwanie rzucone liderowi rynku pożyczkowego w Polsce – firmie Provident. Dotychczas brytyjski gigant trzymał się z daleka od pożyczek krótkoterminowych. Ale działania chwilówkowej konkurencji nie pozostają bez wpływu na jego strategię. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że Provident zamierza rozszerzyć swoją działalność o pożyczki krótkoterminowe. Ma ich udzielać pod marką Walnut. Przedstawiciele brytyjskiej spółki na razie nie chcą udzielać informacji na temat tego projektu. – Prowadzimy wiele projektów biznesowych równocześnie. Ich szczegóły są poufne. Kiedy prace nad jakimś projektem są finalizowane, chętnie dzielimy się tym z rynkiem, ale na tym etapie byłoby to niewłaściwe – stwierdził Nick Jones, rzecznik grupy IPF, która jest właścicielem polskiego Providenta.

Planowany ruch lidera rynku pożyczek chętnie komentuje jednak konkurencja. – Właściwie to nie rozumiemy, dlaczego Provident tak długo utrzymywał tylko jeden produkt i dopiero teraz rozważa wejście w pożyczki krótkoterminowe. Dla nas było oczywiste, że mikropożyczki i oferta ratalna uzupełniają się, więc weszliśmy na ten rynek, jak tylko byliśmy gotowi od strony IT. Dzielenie rynku na długi i krótki termin jest sztuczne. Współpraca z jedną firmą jest też korzystniejsza dla klientów, bo pozytywna historia spłaty poprzednich pożyczek buduje wiarygodność klienta – komentuje Beata Szwankowska.

Również eksperci są zdania, że Provident, aby dalej się rozwijać, musi sięgnąć po nową grupę klientów. – Provident i Vivus są liderami w swoich segmentach rynku, które mają jednak ograniczoną głębokość. Mam wrażenie, że obie firmy doszły do ściany. Ich dalsza ekspansja będzie możliwa tylko pod warunkiem wyjścia poza dotychczasowe kręgi klientów – uważa Łukasz Gębski ze Szkoły Głównej Handlowej.
 
Nie tylko Polska walczy z lichwą
Przepisy antylichwiarskie, mające pomóc w kontrolowaniu działalności drapieżnych firm pożyczkowych, obowiązują m.in. w niemieckich landach i w Hiszpanii, gdzie pierwsze tego typu regulacje wprowadzono już na początku XX w. We Francji ustawodawca określił maksymalny poziom opłat pobieranych od pożyczkobiorcy na 133 proc. średniej stawki naliczanej w poprzednim kwartale przez instytucje kredytowe.

Kanadyjskie przepisy określają górną granicę rocznego oprocentowania na 60 proc. W Japonii zgodnie z kodeksem cywilnym roczne oprocentowanie może wynosić 15–20 proc. (w zależności od kwoty głównej). Z kolei w przypadku odsetek od przeterminowanych płatności ustawowy limit określono na 1,46–krotność powyższej opłaty, czyli 21,9–29,2 proc.

W Wielkiej Brytanii nie ma przepisów ograniczających wysokość opłat pobieranych przez pożyczkodawców. Tak jak w Czechach, gdzie projekt ustawy upadł w toku prac w 2009 r.

Antylichwiarskie przepisy uderzą w ubogich.
Stracą dostęp do pożyczek.

Młodzi, ale bez stałego zatrudnienia, oraz ci, którzy biorą niewielkie kwoty na zaspokojenie podstawowych potrzeb, mogą stracić dostęp do pożyczek.

Wprowadzenie limitów na koszty udzielanych pożyczek w wersji proponowanej przez Ministerstwo Finansów negatywnie odbije się na rynku – twierdzi Andrzej Roter, dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych. MF chce ograniczenia kosztów pozaodsetkowych (np. opłat za rozpatrzenie wniosków czy z tytułu ubezpieczenia), bo uważa, że firmy pożyczkowe za głęboko sięgają do kieszeni klientów.

– Zjawisko wykluczenia z rynku kredytowego pojawi się z całą pewnością. I będzie dotykało najmniej zamożnych konsumentów, bo są to, co do zasady, klienci najwyższego ryzyka. Potrzebują małej kwoty na krótki czas lub większej, pożyczonej na dłużej – ocenia Roter.

Firma Vivus, lider pozabankowych pożyczek udzielanych przez internet, szacuje tę grupę potencjalnie wykluczonych na ok. 400 tys. osób. Taki będzie skutek wycofania z oferty pożyczek poniżej 800 zł, których nie będzie się opłacało udzielać po wprowadzeniu limitów.

Według Marka Bosaka z Vivusa problem niekoniecznie musi dotyczyć osób o niskich dochodach i przekredytowanych, których faktycznie należałoby chronić przed dalszym zadłużaniem. – To głównie klienci, którzy zostaną wykluczeni ze względu na charakter pracy – brak stałej umowy. To pracownicy tymczasowi, sezonowi, zatrudniani przez firmy pośrednictwa pracy. Oni nie mogą liczyć na kredyty bankowe i oferta firm pożyczkowych była dla nich jedyną dostępną. Co ważne, rodzaj umowy o pracę nie wpływa na jakość spłaty, to są klienci wyjątkowo dobrze pilnujący swoich zobowiązań – podkreśla Bosak.

Dalej w swoich szacunkach idzie Jarosław Chęciński, dyrektor wykonawczy w Profi Credit. To firma z drugiego bieguna: specjalizuje się w pożyczkach długoterminowych (średnio 40-miesięcznych) w wysokości 4–5 tys. zł.

– Po wprowadzeniu ustawy musielibyśmy ograniczyć wielkość pożyczki do 1–2 tys. zł, a czas kredytowania skrócić do dwóch lat. To spowoduje wzrost pojedynczej raty do poziomu przewyższającego możliwości naszego klienta. Oceniam, że nasz biznes może zostać ograniczony nawet o 80 proc. – szacuje Chęciński. Jest dużym pesymistą w ocenach skali wykluczenia na całym rynku pożyczkowym. – Według niektórych wyliczeń pożyczki pozabankowe wzięło 2 mln Polaków. W mojej ocenie skala wykluczenia może być większa niż 400 tys. osób – może sięgnąć nawet miliona. Tylko przez bazy Profi Credit przechodzi ok. miliona osób potencjalnych klientów, z których zaledwie 50 tys. dostaje pożyczkę – kończy.

Kto jest zagrożony? Chęciński wyróżnia trzy grupy klientów. Emeryt lub rencista, w wieku ok. 65 lat, z dochodami rzędu 2 tys. zł brutto miesięcznie. Druga grupa to osoby w wieku 40–50 lat, zatrudnione na etacie, z dochodem powyżej 2 tys. zł, ale mający inne zobowiązania finansowe, przez co nie mogą uzyskać kolejnego kredytu bankowego. Trzecia, najbardziej ryzykowna, to osoby między 30. a 40. rokiem życia, pracujący na podstawie umów śmieciowych, o niskich dochodach lub negatywnej historii kredytowej.

Najbardziej ostrożnie skutki wprowadzenia przepisów antylichwiarskich ocenia firma PwC w swoim raporcie sfinansowanym przez lidera rynku – firmę Provident. Według wyliczeń PwC wprowadzenie limitów spowoduje, że nierentowne staną się pożyczki do 500 zł udzielane na góra trzy miesiące. To oznacza koniec dla 14 proc. oferty (pod względem liczby zawieranych umów). Zgrubny szacunek (na podstawie danych od dwóch liderów głównych segmentów rynku, którzy łącznie obsługują 1,4 mln klientów), te 14 proc. odpowiadałoby liczbie ok. 200 tys. pożyczkobiorców.

Według Macieja Skuza, dyrektora departamentu badań i analiz w Providencie, możliwe są dwa scenariusze. Pierwszy: firmy pożyczkowe utrzymają w ofercie niskokwotowe pożyczki mimo ich nierentowności, bo jest to dla nich sposób na przyciągnięcie klienta i przetestowanie modelu oceny ryzyka. W drugim scenariuszu pożyczkodawcy wycofają takie pożyczki z ofert. Konsekwencje? – Można się spodziewać, że w sytuacji kiedy te niższe pożyczki znikną, to osobom, które dotychczas z nich korzystały, zostanie szara strefa, w żaden sposób nieregulowana. Druga opcja to rezygnacja z pożyczania pieniędzy w ogóle. Ale to też może mieć swoje konsekwencje, takie, że osoby te przestaną regulować inne zobowiązania, np. nie zapłacą rachunków – mówi Skuz.

– Na rynkach, gdzie wprowadzono podobne regulacje, tylko niewielka grupa zrezygnowała z zaciągania pożyczek. One brane są na podstawowe potrzeby, a tych żadna regulacja nie zlikwiduje. Podstawowe kierunki migracji to lombardy i szara strefa. W pismach do Ministerstwa Finansów wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na to, że lombardy nie zostały w żaden sposób uregulowane, a powinno być to pierwsze miejsce, gdzie należałoby chronić konsumenta – mówi Marek Bosak.

 
Jeśli firmy wycofają pożyczki, to biznes zejdzie do szarej strefy

Firmy pożyczkowe działające w internecie są dość ostrożne w dobieraniu klientów. W przypadku tych nowych każda informacja negatywna z Krajowego Rejestru Długów z reguły uniemożliwia zaciągnięcie pożyczki. Duża część klientów takich firm to niekoniecznie osoby w trudnej sytuacji finansowej – to mogą być młodzi, dobrze wykształceni ludzie, którzy nie mają co liczyć na kredyt z banku, bo np. nie mają stałej umowy o pracę. Z kolei w firmach działających tradycyjną metodą, przez sieć agentów, posiadanie innych długów zazwyczaj nie wyklucza udzielenia pożyczki. Bo agenci działający lokalnie i często osobiście znający klienta, docierając do jego domu, mogą zebrać dużo dodatkowych informacji i dobrze znają wszelkie niuanse. Jeśli miałoby dojść do wykluczenia z powodu obostrzeń w działalności firm pożyczkowych, to prawdopodobnie ta grupa byłaby poszkodowana w pierwszej kolejności.

Większość pożyczkodawców, oprócz korzystania z własnych baz danych, posiłkuje się informacją zewnętrzną. Co ich interesuje? Nie ma jednego wzoru. Część firm pożyczkowych uznaje np. za wrażliwą informację, czy ktoś zalega z alimentami, czy nie. Dla nich to ważne, bo w razie windykacji sądowej tego typu roszczenia mają pierwszeństwo przed ich wierzytelnościami. Są też takie firmy, które zwracają uwagę na liczbę wierzycieli. Jeden dług to jeszcze nie tragedia. Jeśli jednak wierzycieli jest wielu, to dla sprawdzających jest to sygnał, że coś jest nie tak, że dług nie powstał przypadkiem. Czerwone światło pojawi się również dla dłużników, którzy nie spłacili swoich zobowiązań mimo przeprowadzonego postępowania sądowego i wystawionych sądownie nakazów zapłaty. Tu wyraźnie rośnie ryzyko bezpowrotnej utraty środków. Wzrasta także obawa przed oszustwem.

Firmy pożyczkowe sprawdzają również, czy ktoś płaci za prąd. Zaległości z tego tytułu mogą wykluczyć taką osobę z grona potencjalnych klientów. Prąd to podstawa egzystencji każdej rodziny, jeśli ktoś za niego nie płaci, to znaczy, że z jego finansami jest naprawdę źle.

Parabank ukarany za nieprawdziwe informacje o kosztach

 
 
240 tys. zł kary dla spółki Optima oferującej szybkie pożyczki to efekt prowadzonych przez UOKiK kontroli reklam i opłat stosowanych przez parabanki.

Wprowadzanie w błąd co do całkowitego kosztu kredytu oraz pobieranie zbyt wysokich odsetek od klientów za odstąpienie od umowy – to praktyki gdyńskiej spółki Optima, zakwestionowane przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Decyzją częściową nr RBG-10/2014 nałożył on na parabank kary w łącznej wysokości ponad 240 tys. zł
 
 

Stały monitoring
Parabanki to instytucje, które – tak jak banki – zajmują się udzielaniem pożyczek, ale w przeciwieństwie do nich nie działają w oparciu o przepisy prawa bankowego (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1376 ze zm.). Nie są więc objęte nadzorem finansowym sprawowanym przez Komisję Nadzoru Finansowego. Nie oznacza to jednak, że żadna instytucja państwowa nie patrzy im na ręce. Rynek usług finansowych na bieżąco monitoruje bowiem UOKiK. I robi to nie tylko w stosunku do parabanków, ale również tych podmiotów, które nadzorowi KNF podlegają, a więc banków i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych.

– Analizowane są umowy, regulaminy oraz informacje zawarte w reklamach dotyczących m.in. kredytów i pożyczek. Wśród najczęściej kwestionowanych praktyk znajduje się np. pobieranie niezgodnych z prawem opłat i kar umownych oraz podawanie nieprawdziwych informacji o kosztach kredytu – mówi Ernest Makowski z biura prasowego UOKiK.

Jednym z efektów tych działań jest decyzja dotycząca spółki Optima.

– Decyzja ta wpisuje się w linię coraz bardziej restrykcyjnego podejścia organów władzy publicznej do instytucji finansowych w zakresie uczciwości i rzetelności względem klientów. Zwrócić bowiem należy uwagę, że nie są przed nimi stawiane oczekiwania, których spełnić się nie da. Chociaż brzmi to banalnie, instytucja finansowa powinna zachowywać się względem swoich klientów uczciwie – komentuje Andrzej Marek Jakubiec, adwokat, partner w kancelarii Derdzikowski, Szczepaniak, Jakubiec.

Dlatego też, jego zdaniem, ukrycie, a już tym bardziej – jak to miało miejsce w sprawie dotyczącej gdyńskiej spółki – podanie konsumentom nieprawdziwych informacji powinno się spotykać z szybką i ostrą reakcją.

Wyższy koszt
Prezesowi UOKiK nie spodobało się, że Optima w sposób niewłaściwy informowała klientów o całkowitym koszcie kredytu. Spółka bowiem nie wliczała do niego opłaty za obsługę w miejscu zamieszkania konsumenta ani ubezpieczenia spłaty pożyczki.

– Prawidłowo wyliczony całkowity koszt kredytu bywał nawet ponad trzykrotnie wyższy niż suma podawana przez przedsiębiorcę – informuje Ernest Makowski.

Organ ochrony konsumentów uznał więc, że w ten sposób gdyńska spółka wprowadzała konsumentów w błąd.

– Tego rodzaju informacje, szczególnie te dotyczące oprocentowania pożyczki, stanowią istotne czynniki dla konsumentów przy porównywaniu ofert różnych pożyczkodawców. Tym samym nieujawnienie informacji lub skalkulowanie ich w sposób odmienny od określonego przez przepisy powoduje, że konsumenci nie mogą podjąć świadomej decyzji co do zawarcia umowy oraz wyboru produktu o najlepszych warunkach – zwraca uwagę Krzysztof Bąk, radca prawny z kancelarii Nowakowski i Wspólnicy.

W konsekwencji brak lub nieprawidłowe sformułowanie tego rodzaju informacji może wprowadzać pożyczkobiorcę w błąd co do skutków nieterminowej spłaty zadłużenia czy nawet kwoty, którą faktycznie będzie mógł dysponować.

Za wysokie odsetki
UOKiK zakwestionował również pobieranie zbyt wysokich odsetek od klientów, którzy zdecydowali się na odstąpienie od umowy, regulowanej przez ustawę o kredycie konsumenckim (Dz.U. z 2011 r. nr 126, poz. 715 ze zm.).

– Zgodnie z prawem od umowy kredytu konsumenckiego można odstąpić w ciągu 14 dni od jej zawarcia. Konsument nie ponosi wtedy kosztów związanych z odstąpieniem od umowy, z wyjątkiem odsetek za okres od dnia wypłaty kredytu do dnia jego spłaty, oraz opłat na rzecz organów administracji publicznej i notarialnych – wyjaśnia Ernest Makowski.

Odsetki te powinny być bowiem liczone tylko od kwoty, która trafia do konsumenta.

– Tymczasem Optima podwyższała kwotę odsetek, naliczając je także od składek ubezpieczeniowych oraz opłat za obsługę w miejscu zamieszkania pożyczkobiorcy – zauważa Ernest Makowski.

Za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów prezes UOKiK nałożył na spółkę kary w łącznej wysokości 240 842 zł.

– Ogólnie rzecz oceniając, kary nakładane w tego typu przypadkach wobec nieuczciwych instytucji finansowych są ciągle zbyt niskie. Nie są w stanie odstraszać, co doprowadza do sytuacji, że przedsiębiorcy starają się potencjalną karę wkalkulować w koszty – ocenia mec. Jakubiec.

Dodaje, że sankcje są także często niewspółmiernie niskie do osiąganych korzyści.

Decyzja prezesa UOKiK nie jest ostateczna, spółka Optima może się od niej odwołać do sądu. Pytana przez nas, czy skorzysta z tego prawa, nie udzieliła odpowiedzi do momentu zamknięcia numeru.

Dobrą wiadomością dla klientów tej firmy jest to, że zaniechała już ona stosowania części zakwestionowanych praktyk.

Nowość! Pożyczka Od Citi !!!
Szybka Pożyczka Bez BIK
Rzeczywista roczna stopa oprocentowania: Oprocentowanie pożyczek to od 8,5 % do 18,95 %. Oprocentowanie jest zmienne i zależy od wysokości pożyczki, oraz okresu na jaki została wzięta pożyczka. Kwoty pożyczek i ich koszt całkowity w opcji spłaty rat przelewem, zaciągniętych na okres 12 miesięcy: Kwota: 1000 zł / Do spłaty: 1325,54 zł / Rata: 110,46 zł Kwota: 2000 zł / Do spłaty: 2651,08 zł / Rata: 220,92 zł Jeśli potrzebujesz szybkiej gotówki bez zbędnych formalności, to właśnie dla Ciebie jest nasza oferta. Nasi przedstawiciele udzielą Państwu telefonicznie odpowiedzi na każde pytanie i przedstawią szczegółową ofertę. Bezpłatnie i niezobowiązująco.
Konsekwencje opóźnień oraz braku płatności rat: Dla osób korzystających z obsługi domowej wskazany jest kontakt się ze swoim przedstawicielem, który opracuje i uzgodni plan rozwiązania problemu. W przypadku pożyczki bez obsługi domowej (tzn. spłacanej przelewem na nasze konto), w razie niespłacenia raty w terminie, zostanie naliczona opłata za opóźnienie w wysokości maksymalnie 15 zł za każdy dodatkowy kontakt telefoniczny lub wysłany list. Ta opłata odzwierciedla rzeczywisty koszt, jaki musi firma ponieść, gdy klient spóźni się ze spłatą. Jeśli opóźnienie w spłacie przekroczy 30 dni i pożyczkobiorca nie skontaktuje się z nami do tego momentu, zawarta umowa zostaje wypowiedziana w celu odzyskania wierzytelności.
Procedura windykacyjna:                                         W razie braku możliwości płatności w pierwszej kolejności skontaktuj się z Swoim Przedstawicielem, który opracuje i uzgodni plan rozwiązania problemu Procedury windykacyjne są następujące: w przypadku niespłacenia odpowiedniej ilości rat (12) sprawa trafia do działu windykacji, następuje kontakt w sprawie spłaty pożyczki. W przypadku dalszego niespłacenia raty postępowanie odbywa się zgodnie z zapisami polskiego prawa zatem występuje wezwanie do zapłaty, w ostateczności sprawa trafia do sądu.
Szukasz Kredytu Bez BIK,BIG,KRD ?

Twoje imię (wymagane)

Twoje nazwisko (wymagane)

Twój e-mail (wymagane)

Telefon (wymagane)

PESEL (wymagane)

Kod pocztowy (wymagane)

Miejscowość (wymagane)

Kwota kredytu (wymagane)

 
Wyrażam zgodę na przetwarzanie
moich danych osobowych na zasadach
określonych w Regulaminie.

 

Zasady dotyczące przedłużenia pożyczki: Warunkiem przedłużenia jest spłata odsetek, składki ubezpieczeniowej i prowizji za przedłużenie okresu spłaty pożyczki. Pożyczka nie odnawia się automatycznie. Aby odnowić pożyczkę należy zgłosić zapytanie miesiąc przed spłatą ostatniej raty. Odnowienie pożyczki jest możliwe tylko wtedy gdy pierwsza pożyczka była spłacana w terminie.
Wpływ pożyczki na zdolność kredytową:       Określanie zdolności kredytowej Klienta opiera się głównie na analizie dochodów Klienta. Istotną rolę odgrywają również czynniki, takie jak: podjęte wcześniej zobowiązania oraz historia kredytowa Klienta. Jeżeli raty kredytowe nie są spłacane w sposób regularny, Użytkownikowi grozi utrata pozytywnej historii kredytowej, a co za tym idzie, mogą pojawić się negatywne wpisy w BIK.
Szybka Pożyczka Firmowa
Kredyt Gotówkowy Do 150 tyś
Pożyczka Gotówkowa Do 10 tyś
Kredyt Bez Baz Do 25 000 tyś zł
new