Get Adobe Flash player
PomocKredytowa.com.pl - kredyt bez bik - kredyt bez biku, pożyczka bez bik, pożyczka bez biku, kredyt dla firm bez bik - Part 3

Rośnie rynek chwilówek.
Zagraniczne firmy pożyczają nam coraz więcej

W potencjał polskiego rynku pożyczkowego mocno wierzy niemiecki Kreditech, właściciel Kredito24.pl. Niemcy pozyskali spore finansowanie, ok. 40 mln dol. od kilku dużych funduszy inwestycyjnych. Od 25 do 30 proc. tej kwoty trafi do polskiej spółki córki.

Katarzyna Małolepszy, menedżer Kredito24.pl, tłumaczy, że część zostanie przeznaczona na kapitał pożyczkowy, a część na działania marketingowo-reklamowe.

– Celem jest pokazanie naszej oferty większej grupie konsumentów. Pieniądze pójdą m.in. na kampanię telewizyjną oraz inwestycje w zmodernizowanie systemu, dzięki któremu będziemy w stanie szybciej realizować przelewy – wyjaśnia Małolepszy.

Dzięki inwestycjom firma chce zwiększyć udział w rynku do 30 proc. (Kredito24 ocenia go dziś na ok. 22 proc.). – W segmencie pożyczek do 2000 zł plasujemy się na drugim miejscu. Docelowo chcemy być pierwsi. Liczymy, że pozyskany kapitał pozwoli nam to osiągnąć – mówi Katarzyna Małolepszy.

W naszym kraju inwestuje też Wonga.com, brytyjski potentat rynku pożyczek niebankowych. Ostatnio podwyższył kapitał polskiej spółki z 1 mln do 10 mln zł. – Oczekiwania są takie, że zbudujemy stabilny biznes na potrzeby lokalnych klientów. Mamy sporą niezależność w tym względzie – mówi Marcin Borowiecki, dyrektor zarządzający Wonga.com w Polsce. Podkreśla, że umacnianie się konkurencji mu nie przeszkadza. – Staramy się robić swoje, wsłuchiwać się w głos klientów i odpowiadać na ich potrzeby. Dokapitalizowanie konkurencji niespecjalne nas zajmuje. I tak wygra najlepszy produkt – dodaje.

Planów dofinansowania swojej polskiej spółki nie mają właściciele Vivusa.pl. Ale Beata Szwankowska, dyrektor zarządzająca firmy Vivus, też jest zdania, że dla zagranicznych inwestorów polski rynek jest perspektywiczny. – Szczególnie w kanale internetowym, możemy więc spodziewać się dodatkowych inwestycji w najbliższym czasie. Firmy, które weszły na rynek w ostatnich dwóch latach, działały dotychczas bardzo ostrożnie: budowały model ryzyka i obserwowały zachowania klientów. Teraz poczuły się już pewnie i mogą zwiększyć skalę działalności – tłumaczy.

Zagranica inwestuje w swoje spółki w Polsce mimo powszechnej opinii, że rynkowi zaszkodzą nowe przepisy antylichwiarskie, które szykuje Ministerstwo Finansów. Mają one ograniczyć pozaodsetkowe koszty kredytów i pożyczek (np. z tytułu dodatkowych opłat za rozpatrzenie wniosku czy ubezpieczenie) i koszty windykacji. To, jak twierdzą przedstawiciele firm, uderzy właśnie w segment chwilówek, gdzie dodatkowe opłaty są relatywnie wysokie.

Dlatego równolegle z dokapitalizowaniem w firmach trwają intensywne prace nad rozszerzeniem oferty również o pożyczki długoterminowe spłacane w ratach. Wprowadzają je Kredito24 (pod marką Zaimo), Vivus (Zaplo.pl) i Wonga.

– Wydłużamy okres finansowania i różnicujemy ceny pożyczek, uzależniając je od profilu klienta, czyli jego charakterystyki, jaką widać np. w danych BIK. Najlepsi klienci dostają najniższe ceny, tych z gorszą historią motywuje to do poprawy swojej sytuacji. Co do wydłużania pożyczek: oferujemy już produkt na 60 dni. To dość długo jak na segment rynku, w którym działamy. Zastanawiamy się, czy nie pójść krok dalej – przyznaje Marcin Borowiecki z Wonga.com.

Coraz bogatsza oferta pożyczek ratalnych ze strony firm chwilówkowych to wyzwanie rzucone liderowi rynku pożyczkowego w Polsce – firmie Provident. Dotychczas brytyjski gigant trzymał się z daleka od pożyczek krótkoterminowych. Ale działania chwilówkowej konkurencji nie pozostają bez wpływu na jego strategię. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że Provident zamierza rozszerzyć swoją działalność o pożyczki krótkoterminowe. Ma ich udzielać pod marką Walnut. Przedstawiciele brytyjskiej spółki na razie nie chcą udzielać informacji na temat tego projektu. – Prowadzimy wiele projektów biznesowych równocześnie. Ich szczegóły są poufne. Kiedy prace nad jakimś projektem są finalizowane, chętnie dzielimy się tym z rynkiem, ale na tym etapie byłoby to niewłaściwe – stwierdził Nick Jones, rzecznik grupy IPF, która jest właścicielem polskiego Providenta.

Planowany ruch lidera rynku pożyczek chętnie komentuje jednak konkurencja. – Właściwie to nie rozumiemy, dlaczego Provident tak długo utrzymywał tylko jeden produkt i dopiero teraz rozważa wejście w pożyczki krótkoterminowe. Dla nas było oczywiste, że mikropożyczki i oferta ratalna uzupełniają się, więc weszliśmy na ten rynek, jak tylko byliśmy gotowi od strony IT. Dzielenie rynku na długi i krótki termin jest sztuczne. Współpraca z jedną firmą jest też korzystniejsza dla klientów, bo pozytywna historia spłaty poprzednich pożyczek buduje wiarygodność klienta – komentuje Beata Szwankowska.

Również eksperci są zdania, że Provident, aby dalej się rozwijać, musi sięgnąć po nową grupę klientów. – Provident i Vivus są liderami w swoich segmentach rynku, które mają jednak ograniczoną głębokość. Mam wrażenie, że obie firmy doszły do ściany. Ich dalsza ekspansja będzie możliwa tylko pod warunkiem wyjścia poza dotychczasowe kręgi klientów – uważa Łukasz Gębski ze Szkoły Głównej Handlowej.
 
Nie tylko Polska walczy z lichwą
Przepisy antylichwiarskie, mające pomóc w kontrolowaniu działalności drapieżnych firm pożyczkowych, obowiązują m.in. w niemieckich landach i w Hiszpanii, gdzie pierwsze tego typu regulacje wprowadzono już na początku XX w. We Francji ustawodawca określił maksymalny poziom opłat pobieranych od pożyczkobiorcy na 133 proc. średniej stawki naliczanej w poprzednim kwartale przez instytucje kredytowe.

Kanadyjskie przepisy określają górną granicę rocznego oprocentowania na 60 proc. W Japonii zgodnie z kodeksem cywilnym roczne oprocentowanie może wynosić 15–20 proc. (w zależności od kwoty głównej). Z kolei w przypadku odsetek od przeterminowanych płatności ustawowy limit określono na 1,46–krotność powyższej opłaty, czyli 21,9–29,2 proc.

W Wielkiej Brytanii nie ma przepisów ograniczających wysokość opłat pobieranych przez pożyczkodawców. Tak jak w Czechach, gdzie projekt ustawy upadł w toku prac w 2009 r.

Antylichwiarskie przepisy uderzą w ubogich.
Stracą dostęp do pożyczek.

Młodzi, ale bez stałego zatrudnienia, oraz ci, którzy biorą niewielkie kwoty na zaspokojenie podstawowych potrzeb, mogą stracić dostęp do pożyczek.

Wprowadzenie limitów na koszty udzielanych pożyczek w wersji proponowanej przez Ministerstwo Finansów negatywnie odbije się na rynku – twierdzi Andrzej Roter, dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych. MF chce ograniczenia kosztów pozaodsetkowych (np. opłat za rozpatrzenie wniosków czy z tytułu ubezpieczenia), bo uważa, że firmy pożyczkowe za głęboko sięgają do kieszeni klientów.

– Zjawisko wykluczenia z rynku kredytowego pojawi się z całą pewnością. I będzie dotykało najmniej zamożnych konsumentów, bo są to, co do zasady, klienci najwyższego ryzyka. Potrzebują małej kwoty na krótki czas lub większej, pożyczonej na dłużej – ocenia Roter.

Firma Vivus, lider pozabankowych pożyczek udzielanych przez internet, szacuje tę grupę potencjalnie wykluczonych na ok. 400 tys. osób. Taki będzie skutek wycofania z oferty pożyczek poniżej 800 zł, których nie będzie się opłacało udzielać po wprowadzeniu limitów.

Według Marka Bosaka z Vivusa problem niekoniecznie musi dotyczyć osób o niskich dochodach i przekredytowanych, których faktycznie należałoby chronić przed dalszym zadłużaniem. – To głównie klienci, którzy zostaną wykluczeni ze względu na charakter pracy – brak stałej umowy. To pracownicy tymczasowi, sezonowi, zatrudniani przez firmy pośrednictwa pracy. Oni nie mogą liczyć na kredyty bankowe i oferta firm pożyczkowych była dla nich jedyną dostępną. Co ważne, rodzaj umowy o pracę nie wpływa na jakość spłaty, to są klienci wyjątkowo dobrze pilnujący swoich zobowiązań – podkreśla Bosak.

Dalej w swoich szacunkach idzie Jarosław Chęciński, dyrektor wykonawczy w Profi Credit. To firma z drugiego bieguna: specjalizuje się w pożyczkach długoterminowych (średnio 40-miesięcznych) w wysokości 4–5 tys. zł.

– Po wprowadzeniu ustawy musielibyśmy ograniczyć wielkość pożyczki do 1–2 tys. zł, a czas kredytowania skrócić do dwóch lat. To spowoduje wzrost pojedynczej raty do poziomu przewyższającego możliwości naszego klienta. Oceniam, że nasz biznes może zostać ograniczony nawet o 80 proc. – szacuje Chęciński. Jest dużym pesymistą w ocenach skali wykluczenia na całym rynku pożyczkowym. – Według niektórych wyliczeń pożyczki pozabankowe wzięło 2 mln Polaków. W mojej ocenie skala wykluczenia może być większa niż 400 tys. osób – może sięgnąć nawet miliona. Tylko przez bazy Profi Credit przechodzi ok. miliona osób potencjalnych klientów, z których zaledwie 50 tys. dostaje pożyczkę – kończy.

Kto jest zagrożony? Chęciński wyróżnia trzy grupy klientów. Emeryt lub rencista, w wieku ok. 65 lat, z dochodami rzędu 2 tys. zł brutto miesięcznie. Druga grupa to osoby w wieku 40–50 lat, zatrudnione na etacie, z dochodem powyżej 2 tys. zł, ale mający inne zobowiązania finansowe, przez co nie mogą uzyskać kolejnego kredytu bankowego. Trzecia, najbardziej ryzykowna, to osoby między 30. a 40. rokiem życia, pracujący na podstawie umów śmieciowych, o niskich dochodach lub negatywnej historii kredytowej.

Najbardziej ostrożnie skutki wprowadzenia przepisów antylichwiarskich ocenia firma PwC w swoim raporcie sfinansowanym przez lidera rynku – firmę Provident. Według wyliczeń PwC wprowadzenie limitów spowoduje, że nierentowne staną się pożyczki do 500 zł udzielane na góra trzy miesiące. To oznacza koniec dla 14 proc. oferty (pod względem liczby zawieranych umów). Zgrubny szacunek (na podstawie danych od dwóch liderów głównych segmentów rynku, którzy łącznie obsługują 1,4 mln klientów), te 14 proc. odpowiadałoby liczbie ok. 200 tys. pożyczkobiorców.

Według Macieja Skuza, dyrektora departamentu badań i analiz w Providencie, możliwe są dwa scenariusze. Pierwszy: firmy pożyczkowe utrzymają w ofercie niskokwotowe pożyczki mimo ich nierentowności, bo jest to dla nich sposób na przyciągnięcie klienta i przetestowanie modelu oceny ryzyka. W drugim scenariuszu pożyczkodawcy wycofają takie pożyczki z ofert. Konsekwencje? – Można się spodziewać, że w sytuacji kiedy te niższe pożyczki znikną, to osobom, które dotychczas z nich korzystały, zostanie szara strefa, w żaden sposób nieregulowana. Druga opcja to rezygnacja z pożyczania pieniędzy w ogóle. Ale to też może mieć swoje konsekwencje, takie, że osoby te przestaną regulować inne zobowiązania, np. nie zapłacą rachunków – mówi Skuz.

– Na rynkach, gdzie wprowadzono podobne regulacje, tylko niewielka grupa zrezygnowała z zaciągania pożyczek. One brane są na podstawowe potrzeby, a tych żadna regulacja nie zlikwiduje. Podstawowe kierunki migracji to lombardy i szara strefa. W pismach do Ministerstwa Finansów wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na to, że lombardy nie zostały w żaden sposób uregulowane, a powinno być to pierwsze miejsce, gdzie należałoby chronić konsumenta – mówi Marek Bosak.

 
Jeśli firmy wycofają pożyczki, to biznes zejdzie do szarej strefy

Firmy pożyczkowe działające w internecie są dość ostrożne w dobieraniu klientów. W przypadku tych nowych każda informacja negatywna z Krajowego Rejestru Długów z reguły uniemożliwia zaciągnięcie pożyczki. Duża część klientów takich firm to niekoniecznie osoby w trudnej sytuacji finansowej – to mogą być młodzi, dobrze wykształceni ludzie, którzy nie mają co liczyć na kredyt z banku, bo np. nie mają stałej umowy o pracę. Z kolei w firmach działających tradycyjną metodą, przez sieć agentów, posiadanie innych długów zazwyczaj nie wyklucza udzielenia pożyczki. Bo agenci działający lokalnie i często osobiście znający klienta, docierając do jego domu, mogą zebrać dużo dodatkowych informacji i dobrze znają wszelkie niuanse. Jeśli miałoby dojść do wykluczenia z powodu obostrzeń w działalności firm pożyczkowych, to prawdopodobnie ta grupa byłaby poszkodowana w pierwszej kolejności.

Większość pożyczkodawców, oprócz korzystania z własnych baz danych, posiłkuje się informacją zewnętrzną. Co ich interesuje? Nie ma jednego wzoru. Część firm pożyczkowych uznaje np. za wrażliwą informację, czy ktoś zalega z alimentami, czy nie. Dla nich to ważne, bo w razie windykacji sądowej tego typu roszczenia mają pierwszeństwo przed ich wierzytelnościami. Są też takie firmy, które zwracają uwagę na liczbę wierzycieli. Jeden dług to jeszcze nie tragedia. Jeśli jednak wierzycieli jest wielu, to dla sprawdzających jest to sygnał, że coś jest nie tak, że dług nie powstał przypadkiem. Czerwone światło pojawi się również dla dłużników, którzy nie spłacili swoich zobowiązań mimo przeprowadzonego postępowania sądowego i wystawionych sądownie nakazów zapłaty. Tu wyraźnie rośnie ryzyko bezpowrotnej utraty środków. Wzrasta także obawa przed oszustwem.

Firmy pożyczkowe sprawdzają również, czy ktoś płaci za prąd. Zaległości z tego tytułu mogą wykluczyć taką osobę z grona potencjalnych klientów. Prąd to podstawa egzystencji każdej rodziny, jeśli ktoś za niego nie płaci, to znaczy, że z jego finansami jest naprawdę źle.

Parabank ukarany za nieprawdziwe informacje o kosztach

 
 
240 tys. zł kary dla spółki Optima oferującej szybkie pożyczki to efekt prowadzonych przez UOKiK kontroli reklam i opłat stosowanych przez parabanki.

Wprowadzanie w błąd co do całkowitego kosztu kredytu oraz pobieranie zbyt wysokich odsetek od klientów za odstąpienie od umowy – to praktyki gdyńskiej spółki Optima, zakwestionowane przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Decyzją częściową nr RBG-10/2014 nałożył on na parabank kary w łącznej wysokości ponad 240 tys. zł
 
 

Stały monitoring
Parabanki to instytucje, które – tak jak banki – zajmują się udzielaniem pożyczek, ale w przeciwieństwie do nich nie działają w oparciu o przepisy prawa bankowego (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1376 ze zm.). Nie są więc objęte nadzorem finansowym sprawowanym przez Komisję Nadzoru Finansowego. Nie oznacza to jednak, że żadna instytucja państwowa nie patrzy im na ręce. Rynek usług finansowych na bieżąco monitoruje bowiem UOKiK. I robi to nie tylko w stosunku do parabanków, ale również tych podmiotów, które nadzorowi KNF podlegają, a więc banków i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych.

– Analizowane są umowy, regulaminy oraz informacje zawarte w reklamach dotyczących m.in. kredytów i pożyczek. Wśród najczęściej kwestionowanych praktyk znajduje się np. pobieranie niezgodnych z prawem opłat i kar umownych oraz podawanie nieprawdziwych informacji o kosztach kredytu – mówi Ernest Makowski z biura prasowego UOKiK.

Jednym z efektów tych działań jest decyzja dotycząca spółki Optima.

– Decyzja ta wpisuje się w linię coraz bardziej restrykcyjnego podejścia organów władzy publicznej do instytucji finansowych w zakresie uczciwości i rzetelności względem klientów. Zwrócić bowiem należy uwagę, że nie są przed nimi stawiane oczekiwania, których spełnić się nie da. Chociaż brzmi to banalnie, instytucja finansowa powinna zachowywać się względem swoich klientów uczciwie – komentuje Andrzej Marek Jakubiec, adwokat, partner w kancelarii Derdzikowski, Szczepaniak, Jakubiec.

Dlatego też, jego zdaniem, ukrycie, a już tym bardziej – jak to miało miejsce w sprawie dotyczącej gdyńskiej spółki – podanie konsumentom nieprawdziwych informacji powinno się spotykać z szybką i ostrą reakcją.

Wyższy koszt
Prezesowi UOKiK nie spodobało się, że Optima w sposób niewłaściwy informowała klientów o całkowitym koszcie kredytu. Spółka bowiem nie wliczała do niego opłaty za obsługę w miejscu zamieszkania konsumenta ani ubezpieczenia spłaty pożyczki.

– Prawidłowo wyliczony całkowity koszt kredytu bywał nawet ponad trzykrotnie wyższy niż suma podawana przez przedsiębiorcę – informuje Ernest Makowski.

Organ ochrony konsumentów uznał więc, że w ten sposób gdyńska spółka wprowadzała konsumentów w błąd.

– Tego rodzaju informacje, szczególnie te dotyczące oprocentowania pożyczki, stanowią istotne czynniki dla konsumentów przy porównywaniu ofert różnych pożyczkodawców. Tym samym nieujawnienie informacji lub skalkulowanie ich w sposób odmienny od określonego przez przepisy powoduje, że konsumenci nie mogą podjąć świadomej decyzji co do zawarcia umowy oraz wyboru produktu o najlepszych warunkach – zwraca uwagę Krzysztof Bąk, radca prawny z kancelarii Nowakowski i Wspólnicy.

W konsekwencji brak lub nieprawidłowe sformułowanie tego rodzaju informacji może wprowadzać pożyczkobiorcę w błąd co do skutków nieterminowej spłaty zadłużenia czy nawet kwoty, którą faktycznie będzie mógł dysponować.

Za wysokie odsetki
UOKiK zakwestionował również pobieranie zbyt wysokich odsetek od klientów, którzy zdecydowali się na odstąpienie od umowy, regulowanej przez ustawę o kredycie konsumenckim (Dz.U. z 2011 r. nr 126, poz. 715 ze zm.).

– Zgodnie z prawem od umowy kredytu konsumenckiego można odstąpić w ciągu 14 dni od jej zawarcia. Konsument nie ponosi wtedy kosztów związanych z odstąpieniem od umowy, z wyjątkiem odsetek za okres od dnia wypłaty kredytu do dnia jego spłaty, oraz opłat na rzecz organów administracji publicznej i notarialnych – wyjaśnia Ernest Makowski.

Odsetki te powinny być bowiem liczone tylko od kwoty, która trafia do konsumenta.

– Tymczasem Optima podwyższała kwotę odsetek, naliczając je także od składek ubezpieczeniowych oraz opłat za obsługę w miejscu zamieszkania pożyczkobiorcy – zauważa Ernest Makowski.

Za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów prezes UOKiK nałożył na spółkę kary w łącznej wysokości 240 842 zł.

– Ogólnie rzecz oceniając, kary nakładane w tego typu przypadkach wobec nieuczciwych instytucji finansowych są ciągle zbyt niskie. Nie są w stanie odstraszać, co doprowadza do sytuacji, że przedsiębiorcy starają się potencjalną karę wkalkulować w koszty – ocenia mec. Jakubiec.

Dodaje, że sankcje są także często niewspółmiernie niskie do osiąganych korzyści.

Decyzja prezesa UOKiK nie jest ostateczna, spółka Optima może się od niej odwołać do sądu. Pytana przez nas, czy skorzysta z tego prawa, nie udzieliła odpowiedzi do momentu zamknięcia numeru.

Dobrą wiadomością dla klientów tej firmy jest to, że zaniechała już ona stosowania części zakwestionowanych praktyk.

Firmy pożyczkowe wchodzą w raty. Koniec chwilówek?

Chwilówki mogą zniknąć wkrótce z rynku. To efekt ewolucji oferty instytucji pożyczkowych oraz planowanych zmian w prawie.

Vivus, największa na polskim rynku firma specjalizująca się w udzielaniu krótkoterminowych pożyczek gotówkowych w internecie, rozszerzyła działalność o produkty ratalne. Od kilku tygodni pod marką Zaplo oferuje pożyczki na kwotę do 7 tys. zł i z okresem spłaty wynoszącym maksymalnie rok.

Dotychczas Vivus udzielał chwilówek na miesiąc i do kwoty 3,5 tys. zł. W ten sposób instytucja ta dołączyła do grupy firm, które wyrosły na pożyczkach krótkoterminowych, a teraz wchodzą w segment, w którym operował dotąd największy niebankowy pożyczkodawca w Polsce, czyli firmy Provident.

Pierwszym podmiotem na rynku, który rozpoczął ten trend, była spółka SMS Kredyt. W grudniu ubiegłego roku rozpoczęła udzielanie pożyczek ratalnych w kwocie do 7 tys. zł i okresem spłaty wynoszącym 3 lata. Podobną drogę obrała firma Kredito24.

– Wychodzimy z sektora typowych chwilówek udzielanych na 30 dni do 2 tys. zł, wprowadzając produkt Zaimo.pl, czyli pożyczki ratalne do 6 tys. zł i na 12 miesięcy – mówi Katarzyna Małolepszy, menedżer w Kredito24.pl.

W tę tendencję wpisują się również działania innego rynkowego potentata – Wongi.

– Wydłużyliśmy już termin spłaty pożyczki do 60 dni. Nie wykluczamy, że w przyszłości w naszej ofercie pojawi się także produkt ratalny – powiedział Marcin Borowiecki, dyrektor zarządzający Wonga.com w Polsce.

Skąd takie działania firm pożyczkowych, tłumaczy Loukas Notopoulos, szef Vivusa.

– O rozszerzeniu działalności zdecydowało kilka czynników, w tym sugestie klientów, którzy chcą pożyczać większe kwoty i spłacać je w ratach – wywodzi przedstawiciel Vivusa.

Podobnej argumentacji używa przedstawicielka Kredito24.pl. – Notowaliśmy dużą liczbę zapytań o spłatę ratalną ze strony klientów potrzebujących wyższych kwot pożyczek. Rozwiązanie takie daje dostęp do większego finansowania bez wpadania w pętlę zadłużenia np. poprzez zaciąganie kilku pożyczek w wielu firmach jednocześnie – wyjaśnia Katarzyna Małolepszy.

Ale na decyzje firm pożyczkowych rozszerzających ofertę o produkty ratalne wpływ mają również planowane zmiany w prawie. – Trwają prace nad ustawą, która regulować będzie działalność firm pożyczkowych. Jeżeli zostanie przyjęta w kształcie, jaki proponuje Ministerstwo Finansów, opłacalność udzielania pożyczek na najmniejsze kwoty i krótkie okresy spłaty znacznie się zmniejszy. Dlatego staramy się szukać nowych ścieżek rozwoju naszego biznesu – nie ukrywa przedstawiciel Vivusa.

Chodzi o projekt zmian ustawy o nadzorze oraz prawa bankowego, do którego założenia, przygotowane przez resort finansów, zostały przyjęte w kwietniu tego roku. Resort proponuje w nim nałożenie limitu na koszty pożyczek inne niż odsetki. Miałyby one wynosić jednorazowo 25 proc. i 30 proc. w skali roku, proporcjonalnie do okresu, na jaki pożyczka jest udzielana.

Dodatkowo obowiązywać miałby limit 100 proc. kosztów pozaodsetkowych, którego nie można będzie przekroczyć niezależnie od okresu spłaty pożyczki. MF proponuje także, by w sytuacji, gdyby w ciągu trzech miesięcy klient ubiegał się o kolejną pożyczkę w tej samej firmie, z której usług już korzystał, koszty obu pożyczek mieściły się w jednym limicie. Ustawa ma szansę wejść w życie jeszcze w tym roku.

– Przepisy te będą miały jeden podstawowy skutek dla rynku: praktycznie wyeliminują pożyczki na najmniejsze kwoty, zaciągane na kilka dni czy tygodni – uważa Łukasz Gębski, specjalista ze Szkoły Głównej Handlowej.

Na razie na zachodzące zmiany na rynku ze spokojem patrzą przedstawiciele firmy Provident, bo uważają, że nowa konkurencja w segmencie pożyczek ratalnych będzie walczyć o inną grupę docelową.
– Nasi klienci doceniają kontakt osobisty, a my pracujemy na bieżąco nad udoskonalaniem oferty produktowej, siłą marki oraz zwiększeniem dostępności produktów – zapowiada Katarzyna Jóźwik, członek zarządu Providenta.

Pod względem ceny pożyczek nowi gracze na rynku ratalnym mogą jednak z tą firmą konkurować. Pożyczając od Providenta 7 tys. zł na 60 tygodni i wybierając opcję obsługi w domu, trzeba będzie mu oddać ponad 13,7 tys. zł. Zaciągając pożyczkę tej samej wysokości w Zaplo.pl z rocznym okresem spłaty (firma nie pozwala na razie pożyczać na dłużej), trzeba będzie oddać ponad 11,1 tys. zł.

Chwilówka nie sprawdzi cię w BIK, ale w BIG już tak

O 60–70 proc. wzrosła liczba raportów, jakie firmy kupiły w biurach informacji gospodarczej.

Mariusz Hildebrand, prezes BIG InfoMonitora, ocenia, że wszystkie liczące się firmy pożyczkowe sprawdzają już swoich potencjalnych klientów w bazach BIG-ów, czyli biur informacji gospodarczej.

– Nie zawsze tak było. W ciągu ostatnich dwóch lat sektor ten zwiększył zdecydowanie swoją aktywność przy ocenie klienta, wykorzystując zasób informacji, które posiadają biura informacji gospodarczej i Biuro Informacji Kredytowej – mówi. W I kw. zarządzane przez niego biuro sprzedało firmom pożyczkowym o 66 proc. więcej raportów niż rok temu.

57-proc. wzrostem sprzedaży raportów pożyczkodawcom chwali się Rejestr Dłużników ERIF. Anna Pakulska, dyrektor sprzedaży w obszarze klienta strategicznego w ERIF, potwierdza: zwiększone zainteresowanie pożyczkodawców informacjami w bazie biura zaczęło się z początkiem 2013 r. i rośnie.

Podobnie było w Krajowym Rejestrze Długów, który notował kilkusetprocentowe wzrosty liczby sprzedanych raportów w ubiegłym roku. Andrzej Kulik z KRD mówi, że co prawda w I kw. tego roku ta dynamika wyhamowała (liczba sprzedanych raportów zwiększyła się o 7 proc.), ale wynika to z praktyki największych firm pożyczkowych: raz sprawdzonego klienta na ogół nie weryfikują ponownie.

BIG-i niechętnie dzielą się informacjami na temat konkretnych liczb sprzedanych raportów, ale idą one w miliony w ciągu roku. To wniosek na podstawie danych przedstawianych przez niektóre biura, ale też informacji z samych firm pożyczkowych. Vivus, jedna z największych spółek pożyczających przez internet, deklaruje, że miesięcznie zamawia 100 tys. raportów. Provident, największa firma udzielająca pożyczek ratalnych, na razie kupuje kilkanaście tysięcy na miesiąc, ale zamierza ściślej współpracować z BIG-ami i zamawiać 50–60 tys. O kilkudziesięciu tysiącach raportów miesięcznie mówią też przedstawiciele Ferratum Banku.

Skąd ta eksplozja zainteresowania informacjami o dłużnikach? Katarzyna Małolepszy, menedżer w Kredito24.pl, uważa, że to wzrost szkodowości wysoki odsetek niespłacanych pożyczek) wymusił zaostrzenie polityki pożyczkowej. Loukas Notopoulos, prezes Vivusa, wiąże to z kolei z bardzo szybkim rozwojem sektora pożyczek udzielanych online, który standardowo musi używać narzędzi do szybkiego weryfikowania potencjalnych klientów. – My zawsze sprawdzaliśmy zadłużenie klientów. Nie jest to jednak standardem wśród firm, które działają w modelu tradycyjnym, w szczególności z obsługą domową – mówi.

Marcin Żuchowski, dyrektor do spraw ryzyka kredytowego w Providencie, jako kolejny powód podaje coraz większy zakres danych, jakie można uzyskać w BIG-ach, co zwiększa ich użyteczność. – W ciągu ostatnich trzech lat zwiększył się zasięg informacji o długu niekomercyjnym: samorządy dostarczają do BIG-ów danych na przykład o nieopłaconych przejazdach komunikacyjnych czy alimentach – przypomina.

Skutkiem zagęszczenia weryfikacyjnego sita jest spory odsetek odrzuceń wniosków osób ubiegających się o pożyczkę. Provident akceptuje ok. 30 proc. wniosków, Vivus – ok. 40 proc. Ferratum Bank deklaruje, że przyjmuje co czwartą aplikację o pożyczkę, Kredito24 – że od 15 do 40 proc.

Firmy pożyczkowe zwracają jednocześnie uwagę, że informacje zbierane przez BIG-i to i tak dane niewystarczające, by mieć stuprocentową pewność w ocenie ryzyka. Jeśli ktoś nie zalega z zapłatą rachunku za prąd czy kablówkę, za to np. nie spłacał kredytu, to nie w każdym BIG-u są dane na ten temat. Pełną historię kredytową ma Biuro Informacji Kredytowej – w BIK można sprawdzić nie tylko, czy potencjalny klient ma długi wobec banku, ale jak w ogóle radził sobie ze spłatą kredytów i ile ich ma w tej chwili. Jednak zaledwie kilka firm kupuje raporty bezpośrednio w BIK. Nieliczne w swoich modelach oceny stosują technologię BIG Data – czyli analizują informacje o kliencie dostępne w sieci. System Kredito24 (który stosuje tę metodę) przetwarza ok. 8 tys. danych, m.in. profile w portalach społecznościowych czy informacje geolokalizacyjne, które porównuje z tymi podanymi we wniosku.

Pożyczając, można nie tylko zarobić, ale i stracić
Zbyt liberalne podejście do oceny ryzyka może wiele kosztować. Widać to w wynikach niektórych publicznych spółek pożyczkowych. Wyjątkowo boleśnie przekonała się o tym notowana na giełdowym rynku NewConnect białostocka Marka. W 2012 r. skupiła się na powiększaniu portfela udzielanych pożyczek i ekspansji terytorialnej, ale zawiódł sposób oceny ryzyka. Pogorszenie jakości portfela było jedną z przyczyn strat w 2012 r. (621 tys. zł netto). Przez cały ubiegły rok firma próbowała uporządkować należności, wprowadzając m.in. bardziej restrykcyjne wymagania dla nowych klientów (co przełożyło się na spadek przychodów o jedną trzecią). Marka zaczęła też aktywnie dochodzić należności z wcześniej udzielanych pożyczek: pod koniec 2013 r. przekazała firmom windykacyjnym pakiet o wartości 1 mln zł, a do sądów skierowała pozwy na 4 mln zł. Ale błędy z poprzednich lat nadal ciążą na jej wynikach: w 2013 r. strata wyniosła już 8,7 mln zł. A wskaźnik zadłużenia netto do kapitałów własnych pogorszył się na tyle, że obligatariusze spółki mieli prawo zażądać przedterminowego wykupu obligacji (ponoć nikt nie skorzystał z tego prawa).

Z danych finansowych, jakie prezentują publiczne spółki pożyczkowe, wynika, że zyski z pożyczania pieniędzy zwiększył jedynie lider rynku, czyli Provident. Zysk brutto (podawany w funtach) wzrósł o blisko 17 proc., przy 10-proc. wzroście przychodów. Mniejsze spółki z NewConnect – SMS Kredyt i Wierzyciel – zanotowały spadki zysków. W pierwszym przypadku obniżka wyniosła 14 proc., choć akcja pożyczkowa zwiększyła się o połowę, a spółka chwali się biciem rekordów sprzedaży (w IV kw. miała wynieść 13,4 mln zł, o 45,6 proc. więcej niż przed rokiem). W Wierzycielu zysk netto spadł o 30 proc. Firma tłumaczy to niższym niż w poprzednich latach oprocentowaniem pożyczek.

Nowy wymiar social lending: Lendico już w Polsce

Na polskim rynku finansowym pojawił się nowy gracz: Lendico. To nowoczesna platforma pożyczek społecznościowych, która w bezpieczny sposób łączy pożyczkobiorców z osobami zainteresowanymi korzystną lokatą własnego kapitału. Dzięki temu pozwala uzyskiwać pożyczki na korzystnych warunkach oraz daje perspektywy inwestycji o wysokiej stopie zwrotu. W ten sposób Lendico oferuje produkt niedostępny dla klientów banków.

Po udanym starcie w Niemczech i Hiszpanii, nowy projekt Rocket Internet Lendico rozpoczyna działalność na polskim rynku. O ile idea pożyczek społecznościowych jest znana polskim odbiorcom już od 2008 roku, twórcy Lendico wraz z uruchomieniem usługi w Polsce chcą nadać nowy ton social lending.

Pozabankowe źródła finansowania otwierają nowe możliwości przed osobami, które nie chcą ponosić narzucanych przez banki wysokich kosztów pożyczek. Co prawda banki złagodziły nieco w ostatnim czasie kryteria kredytowe, lecz opłaty ponoszone przez klientów wciąż są znaczne: prowizja, marża, dodatkowe ubezpieczenia czy też opłata za obsługę. W ten sposób pożyczka zamiast w łatwy i tani sposób zwiększać płynność finansową, staje się dużym obciążeniem w domowym budżecie. Jedną z dróg liberalizacji rynku mogą być właśnie pożyczki społecznościowe.
 
Social lending: co to jest?

Równolegle z rozwojem rynku pozabankowych źródeł finansowania pojawiają się nowe rozwiązania: np. pożyczki społecznościowe (nazywane również social lending lub pożyczkami peer-to-peer P2P).

Mechanizm społecznego pożyczania pieniędzy jest prosty. Pożyczkobiorca zgłasza chęć wzięcia pożyczki na specjalnej platformie (np. Lendico), zaś inwestorzy deklarują konkretne sumy, jakie chcą zainwestować w dany projekt. Największą zaletą pożyczek społecznościowych jest obopólna korzyść: inwestor zarabia na odsetkach, zaś pożyczkobiorca otrzymuje pożyczkę na warunkach znacznie lepszych, niż w banku.
 
Czym jest Lendico

Lendico ma ambicję stać się e-alternatywą dla banków. Za pośrednictwem strony Lendico.pl nie tylko umożliwia klientom indywidualnym uzyskanie pożyczki na preferencyjnych warunkach (oprocentowanie już od 5,82 procent przy RRSO 9,73 proc.), lecz także łączy ich z inwestorami, którzy mogą liczyć na wysoki zwrot z inwestycji i procent spłacalności zaciągniętych zobowiązań.

– Tworząc Lendico nie chcieliśmy powołać kolejnego serwisu, który byłby jedynie miejscem łączącym inwestorów i pożyczkobiorców. Naszym celem jest stworzenie alternatywnego sposobu pożyczania i inwestowania pieniędzy w oparciu o najwyższe standardy obsługi i bezpieczeństwa mówi dr Dominik Steinkűhler, współzałożyciel Lendico. Dlatego też wdrożyliśmy autorski algorytm oceniający zdolność kredytową pożyczkobiorcy w czasie rzeczywistym. Współpracujemy także z Biurem Informacji Gospodarczej w zakresie weryfikacji wypłacalności naszych klientów. Dzięki temu zarówno inwestor jak i pożyczkobiorca mogą czuć się bezpiecznie.
 
Jak to działa?

Platforma Lendico tworzy alternatywę dla klasycznych kredytowych produktów bankowych. Działając online, znacznie ogranicza koszty procesowania wniosków, a tym samym zapewnia realne korzyści dla obu stron: pożyczkobiorców i inwestorów. Sam schemat działania Lendico jest niezwykle prosty.

Potencjalny pożyczkobiorca tworzy na Lendico.pl tzw. projekt pożyczki, w którym opisuje cel, kwotę oraz proponowany czas spłacenia zobowiązania. Lendico analizuje jego zdolność kredytową za pomocą specjalnego algorytmu oraz informacji uzyskanych z BIG Infomonitor oraz KRD, a następnie proponuje najkorzystniejsze oprocentowanie pożyczki (od 5,82 procent). Po akceptacji warunków i pomyślnej weryfikacji, projekt zostaje umieszczony w systemie. Maksymalna wysokość pożyczki to 50 tys. złotych.

Inwestor, czyli osoba finansująca projekt pożyczkowy, może ulokować środki w dowolnej ich liczbie. Minimalna kwota inwestycji wynosi 100 złotych, maksymalna zaś 100 tys. złotych. W momencie, gdy dany projekt uzyska pełne finansowanie, pożyczkobiorca otrzymuje wnioskowaną kwotę. Inwestorzy zaś zaczynają dostawać bezpośrednio na swój rachunek bankowy spłacane raty oraz część zainwestowanego kapitału. Inwestorzy mogą zyskać do 14,52 procent (oprocentowanie nominalne kapitału).

– W latach 1988-2008, a więc przed kryzysem finansowym, średnia roczna stopa zwrotu z inwestycji w akcje amerykańskiego indeksu S&P 500 wyniosła 8,35%. Dlatego pożyczki społeczenościowe mogą być alternatywą dla inwestycji giełdowych lub sposobem ich urozmaicenia. Oczywiście tu też należy zachowywać zasady bezpieczeństwa. Najkorzystniejszym sposobem inwestowania na platformie Lendico jest zbudowanie zróżnicowanego portfela inwestycji i finansowanie kilku projektów mniejszymi kwotami. Dzięki temu inwestor ma możliwość wygenerowania większych zysków w krótszym czasie, niż przy innych inwestycjach mówi Dominik Steinkühler.
 
Unikalność Lendico

W odróżnieniu do większości systemów pozabankowych, Lendico stawia na wysoką spłacalność zaciągniętych przez kredytobiorców zobowiązań. Stąd wnikliwa weryfikacja zdolności kredytowej oparta o informacje od firm partnerskich oraz własny algorytm oceny ryzyka

– Nasz projekt został bardzo dobrze przyjęty na rynku hiszpańskim i niemieckim. Kolejnym krokiem jest Polska, gdzie chcemy wprowadzić nową jakość inwestowania i pożyczania pieniędzy opartą na solidności i wzajemnym zaufaniu podsumowuje Dominik Steinkühler.
 

Jesteś zainteresowany ofertą prywatnej pożyczki w Lendico? Sprawdź ofertę już teraz –> Lendico.pl

Nowość! Pożyczka Od Miloan !!!
Szybka Pożyczka Bez BIK
Zasady dotyczące przedłużenia pożyczki: Warunkiem przedłużenia jest spłata odsetek, składki ubezpieczeniowej i prowizji za przedłużenie okresu spłaty pożyczki. Pożyczka nie odnawia się automatycznie. Aby odnowić pożyczkę należy zgłosić zapytanie miesiąc przed spłatą ostatniej raty. Odnowienie pożyczki jest możliwe tylko wtedy gdy pierwsza pożyczka była spłacana w terminie.
Wpływ pożyczki na zdolność kredytową:       Określanie zdolności kredytowej Klienta opiera się głównie na analizie dochodów Klienta. Istotną rolę odgrywają również czynniki, takie jak: podjęte wcześniej zobowiązania oraz historia kredytowa Klienta. Jeżeli raty kredytowe nie są spłacane w sposób regularny, Użytkownikowi grozi utrata pozytywnej historii kredytowej, a co za tym idzie, mogą pojawić się negatywne wpisy w BIK.
Szybka Pożyczka Firmowa
Oddłużanie Fachowo
Kredyt Gotówkowy Do 150 tyś
Pożyczka Gotówkowa Do 10 tyś
Kredyt Bez Baz Do 25 000 tyś zł
NOWE